Portal sadownika

Komunikat sadowniczy - maliny i jeżyny, 06 IV 2021

06-04-2021 Portal Sadownik.pl

Komunikat sadowniczy - maliny i jeżyny, 06 IV 2021

Po cieplejszych dniach z przełomu marca i kwietnia na większości plantacji malin letnich oraz jeżyn prowadzonych w gruncie obserwuje się nabrzmiałe i pękające pąki, a nawet pierwsze liście. Jest to znak, że wegetacja roślin rusza i należy przygotowywać się do wykonania bardzo ważnych, wczesnowiosennych zabiegów agrotechnicznych. Maliny jesienne w większości lokalizacji jeszcze śpią, a więc na nasilenie wczesnowiosennych prac trzeba jeszcze chwilę poczekać.

Pamiętajmy, że im wcześniej uda się zdusić presję chorób i szkodników, tym lepiej. Wczesną wiosną, tuż po ruszeniu wegetacji, wskazane jest wykonywanie oprysków środkami o szerokim spektrum zwalczanych szkodników lub patogenów – preparatami olejowymi, siarkowymi oraz miedziowymi. Należy także dokończyć prace związane z cięciem i zwożeniem z plantacji wyciętych części roślin oraz przywiązać pędy do podpór. Nie można zapomnieć o prawidłowym nawożeniu.

Maliny letnie

  • Nawożenie doglebowe

Jeżeli chodzi o nawożenie doglebowe, jego prawidłowe wykonanie będzie w tym roku niezmiernie istotne z dwóch przyczyn. Po pierwsze, w ubiegłym sezonie występowały bardzo obfite opady, które wypłukały znaczną część pierwiastków w głąb profilu glebowego, poza zasięg korzeni roślin. Należy tu zwrócić uwagę przede wszystkim na zasobność gleby w magnez, na braki którego maliny są wrażliwe, a większość polskich gleb ma niedoborowe zawartości tego pierwiastka. Po drugie, należy zadbać o silne nawożenie potasem, które wspomoże krzewy w regeneracji ewentualnych uszkodzeń, których doznały podczas mroźnej zimy. Duże znaczenie w regeneracji uszkodzeń ma także azot, przy czym należy zadawać go bardzo ostrożnie, najlepiej w dawkach dzielonych, aby przedwcześnie nie pobudzić roślin do wzrostu i nie narazić ich na szkody powodowane przez przymrozki.

Nawożenie potasem, a w szczególności magnezem, powinno się stosować na podstawie wyników badań gleby. Mamy wówczas kontrolę nad stosunkiem tych pierwiastków, który ma podstawowe znaczenie dla pobierania obu składników. Prawidłowo potasu powinno być ok. 3 – 4 razy więcej od magnezu, w przeciwnym razie dochodzi do zaburzeń pobierania któregoś ze składników na skutek antagonizmu jonowego.

We wczesnowiosennym nawożeniu potas powinno się wnieść do gleby w postaci siarczanu potasu. Nie należy stosować soli potasowej, gdyż maliny są wrażliwe na obecność zawartych w niej chlorków. Jeśli już, te formę nawozu lepiej zadawać na jesieni, aby deszcze zdążyły wypłukać aniony chlorkowe poza zasięg korzeni krzewów. Jeżeli na plantacji nie wykonuje się badań gleby, zalecana dawka potasu wynosi 50 – 80 kg K2O na ha (niższą wartość stosować na glebach lekkich).

Najbardziej opłacalnym sposobem wnoszenia magnezu do gleby jest stosowanie przynajmniej raz na kilka lat wapna magnezowego (CZYTAJ WIĘCEJ). Wówczas ewentualne braki pierwiastka u roślin można uzupełniać opryskami wodnym roztworem siarczanu magnezu lub fertygacją, jeśli plantacja wyposażona jest w stosowną instalację.

Jeżeli stosować siarczan magnezu posypowo, należy liczyć się z jego wysoką ceną: 800 – 1000 zł za tonę w przypadku zakupu worków po 500 kg. Po wykonaniu przeliczenia dla zakupu siarczanu magnezu w workach 25 – kilogramowych, kilogram magnezu wprowadzonego do gleby z tym nawozem kosztuje nas 24 zł. Jeżeli by tę kalkulację wykonać dla innego nawozu, saletry magnezowej, to kg magnezu kosztuje nas 26 zł, przy czym z każdym kilogramem magnezu wprowadzamy do gleby także 1,2 kg azotu w łatwo przyswajanej przez rośliny postaci saletrzanej. Saletrę magnezową powinno się stosować po ruszeniu wegetacji roślin, aby mogły także wykorzystać zawarty w niej azot.

Chlorku magnezu nie stosuje się w wiosennym nawożeniu malin z przyczyn takich samych, jak w przypadku chlorku potasu.

Pamiętajmy także o azocie – pierwiastku o ogromnym znaczeniu dla uzyskania zadowalającego plonu owoców. Na wielu plantacjach odchodzi się od rozsiewania go jednorazowo, gdyż grozi to nadmiernym pobudzeniem krzewów do wzrostu oraz większymi stratami pierwiastka. Lepiej rozłożyć nawożenie azotem na przynajmniej dwie dawki dzielone. Całościowa dawka azotu dla malin letnich wynosi od 20 do 80 kg N na ha.

Niższe dawki (20 – 40 kg N na ha) zaleca się na gleby o wysokiej zawartości materii organicznej (> 2,6%). W przypadku niskich dawek, można zastosować je wczesną wiosną jednorazowo w formie mocznika, możliwie najwcześniej, kiedy tylko możliwy jest wjazd z rozsiewaczem na plantację.

Wyższe dawki (40 – 80 kg N na ha) zalecane są na glebach średnio i mało zasobnych w materię organiczną. W takim przypadku lepiej podzielić ilość składnika na dwie dawki (po połowie). Pierwszą połowę rozsiać wczesną wiosną (mocznik, ewentualnie saletra amonowa), a resztę – zaraz po kwitnieniu (azot w formach saletrzanych) lub nawet wcześniej. Trzeba pamiętać, że mniej więcej od połowy czerwca działalność mikroorganizmów glebowych staje się bardzo efektywna i dostarczają one krzewom duże dawki azotu na skutek procesów mineralizacji. Zbyt obfite lub zbyt późne nawożenie azotem może poskutkować gorszym przygotowaniem się roślin do okresu spoczynku, a w konsekwencji – większą podatnością na wymarzanie.

Wyżej zaproponowane dawki azotu odnoszą się do plantacji, w których gleba utrzymywana jest w ugorze herbicydowym. W przypadku pokrycia całości plantacji murawą, występowania silnego zachwaszczenia w rzędach drzew albo ściółkowania materiałami organicznymi (np. słomą, trocinami), dawka azotu powinna zostać zwiększona nawet o 50%.

Trzeba także odnieść się do nawożenia plantacji nawozami wieloskładnikowymi. Badania prowadzone przed laty w Instytucie Sadownictwa w Skierniewicach wykazały, że maliny nie reagują zwyżką plonu na dodatkowe składniki zawarte w tych nawozach. Biorąc owe wyniki pod uwagę, należy zastanowić się, czy stosowanie nawozów wieloskładnikowych jest zasadne, czy też lepiej rozpisać plan nawożenia na tanich nawozach pojedynczych?

Zależy to od celu produkcji, gdyż wielkość plonu nie jest jedynym parametrem decydującym o opłacalności uprawy. Jeżeli z plantacji pozyskuje się owoce przemysłowe, należy dążyć do maksymalizacji plonu przy jak najmniejszych nakładach. Natomiast tam, gdzie celem produkcji jest uzyskanie najwyższej jakości owoców deserowych z przeznaczeniem na rynek krajowy lub eksport, być może dzięki nawożeniu droższymi nawozami uda się poprawić jakość plonu.

  • Odchwaszczanie

Z uwagi na płytkie ukorzenianie się malin, mechaniczna uprawa gleby na owocujących plantacjach jest ryzykowna, gdyż może uszkodzić systemy korzeniowe. Jeśli już, spulchnianie gleby powinno dotyczyć wyłącznie powierzchniowej jej warstwy (do 2 cm głębokości).

Przy tak skąpym zakresie dopuszczonych substancji chwastobójczych, ochrona plantacji powinna się opierać na herbicydach doglebowych aplikowanych wczesną wiosną na glebę wolną od chwastów. Dostępne są dwie substancje czynne – pendimetalina (Stomp Aqua 455 CS) oraz napropamid (Devrinol 450 SC), które powinno się zmianować.

Nie ma zarejestrowanych substancji, którymi można by zwalczać chwasty dwuliścienne w późniejszym okresie. Jeżeli więc zachwaszczenie w rzędach roślin się pojawi, niezbędna będzie praca ręczna. Natomiast chwasty jednoliścienne (w tym perz właściwy) mogą być zwalczane przy pomocy działającego dolistnie kletodymu (Select Super 120 EC).

  • Ochrona plantacji przed chorobami

W przeciwieństwie do jeżyn, które są (a przynajmniej powinny być) okrywane na zimę, pędy malin letnich zimują przywiązane do podpór. Wskutek działania zimowych mrozów na pędach mogły pojawić się spękania, które należy zabezpieczyć przed wnikaniem patogenów.

Jak wspomniano we wstępie, na samym starcie sezonu należy wykorzystać potencjał preparatów miedziowych oraz siarki (np. Siarkol 80 WG). Zanim jednak przystąpi się do oprysków, powinno się dokonać oceny stanu plantacji po zimie i skrócić bądź usunąć w całości te pędy, które zostały uszkodzone przez mrozy. W ten sposób preparaty fungistatyczne o szerokim działaniu zabezpieczą dodatkowo rany po cięciu. Od fazy rozwoju liści można włączyć także opryski wodorowęglanem potasu o działaniu zapobiegawczym i wyniszczającym.

Na początku sezonu, ale już po opryskach środkami miedziowymi, można także wykonać 1 – 2 zabiegi preparatem mikrobiologicznym Polyversum, który ogranicza zamierania pędów.

  • Ochrona plantacji przed szkodnikami

W obecnym momencie najważniejsze to zabezpieczyć nowo pojawiające się liście przed atakiem przędziorków – chmielowca i malinowca. Samice chmielowca zimują w resztkach roślinnych lub w spękaniach tkanki okrywającej pędy, a samice malinowca – w spękaniach pędów lub w okolicy szyjki korzeniowej. Roztocze te w okresie wczesnowiosennych ociepleń będą opuszczać zimowe kryjówki i przemieszczać się na nowo pojawiające się liście. Na nich samice będą żerować oraz składać jaja, z których rozwinie się zaczątek populacji szkodnika na rozpoczynający się sezon. Trzeba im w tym przeszkodzić.

Należy wykonywać staranne opryski preparatami siarkowymi, które prócz działania fungistatycznego, ograniczają także presję przędziorków.

Na ekstensywnie prowadzonych plantacjach spotyka się jeszcze zabiegi cieczą kalifornijską, która zabezpiecza rośliny przed licznymi chorobami oraz działa przędziorkobójczo. Nie jest ona zarejestrowanym środkiem ochrony roślin, jednak jest wytwarzana samodzielnie w gospodarstwach sadowniczych. Opryski tym preparatem wykonuje się na własne ryzyko. Jeżeli chodzi o maliny, ważny jest termin aplikacji cieczy kalifornijskiej. Preparat należy stosować, gdy rośliny wychodzą z okresu spoczynku - po otwarciu pąków liściowych, ale przed całkowitym rozwinięciem liści. Używanie CK w okresie późniejszym niesie ze sobą zbyt duże ryzyko poparzenia liści.

Jeżeli lustracje, które powinny być prowadzone co 1 – 2 tygodnie, wykażą obecność form ruchomych bądź jaj przędziorków na spodniej stronie liści, należy zastosować preparat olejowy (najlepiej łagodny dla liści olej rydzowy). Wykazuje on działanie mechaniczne, toteż bardzo istotna jest staranność przy wykonywaniu oprysku. Ciecz robocza powinna dokładnie pokryć spód liści.

Wczesnowiosennym szkodnikiem, który na dobrze utrzymanych plantacjach malin pojawia się znacznie rzadziej, jest krzywik maliniaczek. Należy poszukiwać go w okresie nabrzmiewania i pękania paków oraz ukazywania się pierwszych liści. Jego gąsienice zimują w oprzędach w ściółce pod krzewami albo w spękaniach kory. Tuż przed pękaniem pąków, gąsienice zaczynają na nich żerować. Uszkadzają pąki główne, na miejsce których rozwijają się słabsze pąki boczne. Jeżeli presja szkodnika jest znaczna, to na skutek niszczenia pąków spada plon owoców. Gdy nasilenie szkodnika uzasadnia wykonywanie zabiegu chemicznego (powyżej 5% pędów z uszkodzonymi pąkami), powinno się w okresie pękania pąków przy temperaturze 15 – 18 °C opryskać plantację acetamiprydem. Obecnie jest to jedyna substancja zalecana do walki z krzywikiem.

Od pojawienia się pierwszych liści należy lustrować je na obecność pierwszych mszyc, aby móc w porę zareagować odpowiednim zabiegiem, zanim ich populacja się rozrośnie. W pierwszej połowie wiosny, z uwagi na wciąż niskie temperatury, stosuje się do oprysków pyretroidy (deltametrynę).

Maliny powtarzające owocowanie (jesienne)

Maliny jesienne w większości lokalizacji pogrążone są jeszcze w spoczynku, więc niewiele prac można tam wykonywać.

Na plantacjach należy przeprowadzić nawożenie posypowe. Uwagi co do tego zabiegu są podobne jak dla maliny letniej, jednak zapotrzebowanie malin jesiennych na składniki pokarmowe (przede wszystkim azot) jest wyższe, gdyż od początku sezonu muszą one nabudować „od zera” masę części nadziemnych, na której wydadzą owoce.

Całościowa dawka azotu dla malin powtarzających owocowanie wynosi od 40 do 100 kg N na ha. Niższe dawki (40 – 60 kg N na ha) zaleca się na gleby o wysokiej zawartości materii organicznej (> 2,6%). Na glebach o średniej i niskiej zawartości materii organicznej stosuje się 60 – 100 kg N na ha. Roczną dawkę azotu trzeba podzielić na pół. Pierwszą połowę rozsiać wczesną wiosną (np. w formie mocznika), a resztę po miesiącu wzrostu.

Należy także zabezpieczyć plantacje przed zachwaszczeniem (patrz: maliny letnie).

Jeżyny

Wczesną wiosną należy odkryć rośliny spod słomy czy włókniny, którą były zabezpieczone na zimę. W wielu miejscach, w których okrywę zdjęto na przełomie marca i kwietnia, na pędach obserwowano już pierwsze liście. Pędy należy przywiązać do podpór (palików lub konstrukcji), aby zapewnić im wzrost w położeniu zbliżonym do pionowego i optymalne doświetlenie.

Tam, gdzie z braku czasu nie przeprowadzono jeszcze cięcia, trzeba je wykonać jak najszybciej. Lepszym terminem przycinania jeżyny jest okres po zbiorach, gdyż na pozostawionych, zasychających pędach mogą rozwijać się patogeny. Wycinamy pędy, z których w ubiegłym roku zebraliśmy owoce, a pozostawiamy zeszłoroczne, gdyż na nich krzew będzie owocował w rozpoczynającym się sezonie. Należy dokonać selekcji pędów jednorocznych. Usunąć wiotkie i niskie pędy, które niepotrzebnie zagęszczają krzew i zabierają substancje odżywcze, a nie mają szans na dobre doświetlenie i nie będzie z nich plonu owoców. Wyciąć odrosty korzeniowe położone zbyt daleko od osi krzewu, których nie da się przywiązać do podpory. Pozostawia się tylko kilka najsilniejszych pędów jednorocznych. Silnie wyrośnięte powinno się przyciąć. Na roślinach dobrze odżywionych pędy jednoroczne często są pokaźnie rozgałęzione. Te pędy boczne, które zbyt daleko wybiegają w międzyrzędzia, również powinno się skrócić.

Jeżeli chodzi o ochronę przed szkodnikami, podobnie jak w przypadku maliny letniej, na plantacjach jeżyn zagrożeniem są teraz roztocze – przędziorki oraz szpeciel jeżynowiec. Skutkiem żerowania tego drugiego gatunku są znaczne straty w plonie, gdyż powoduje on, że owoce są jasnoczerwone, drobne, kwaśne. Nie dojrzewają aż do samych mrozów. Nie mają wartości handlowej. Wczesną wiosną szpeciele opuszczają miejsca zimowania i wędrują na spodnią część rozwijających się liści. Tam żerują i składają jaja. Wylęgające się z nich larwy również pochłaniają soki z młodych liści. Jest to najważniejszy moment, kiedy roztocze powinny zostać wyeliminowane. W dalszej części sezonu przeniosą się na kwiaty i zawiązki owoców, gdzie będą przyczyną dużo większych szkód.

Do walki z roztoczami, jeżeli ich presja jest silna i/lub w poprzednich latach nie prowadzono ochrony prawidłowo, należy wykorzystać kombinację dostępnych metod. Opryskiwać rośliny preparatami siarkowymi, które odstraszają przędziorki. Już w fazie pierwszych liści wykonywać bardzo staranne opryski olejem rydzowym, gdyż mała ilość zielonej masy zapewnia dobry dostęp cieczy roboczej do roślin. Można zastosować także olejek pomarańczowy (preparat Limocide), który łączy w sobie działanie fungicydu, insektycydu i akarycydu. Na plantacjach silnie zagrożonych zabiegi powinno się zintensyfikować i powtarzać możliwie często przed kwitnieniem, gdyż okres opuszczania przez szpeciele zimowych kryjówek jest rozciągnięty w czasie.

W miarę postępów wegetacji należy także lustrować krzewy pod kątem większych szkodników jak mszyce czy kistniki malinowce.

Na starcie sezonu warto wykorzystać fungistatyczne działanie preparatów miedziowych i siarkowych dla zabezpieczenia roślin. Od początku sezonu, ale już po zabiegach miedzią, można także zastosować 1 – 2 opryski preparatem Polyversum WP w profilaktyce zamierań pędów, nim przyjdzie czas na silniejsze środki (np. tiofanat metylu).

Na plantacjach jeżyny poleca się takie samo nawożenie jak dla maliny letniej.

Związane z tematem

Wiosenne zabiegi na plantacjach jagody kamczackiej

Truskawki po zimie - pierwsze prace na plantacjach

Kiedy kosić maliny jesienne?

Wiosenne zabiegi olejami w sadownictwie

Komentarze

Brak komentarzy

Napisz nowy komentarz