Portal sadownika

Ukraiński eksport jabłek - burza w szklance wody

22-02-2022 Portal Sadownik.pl

Ukraiński eksport jabłek - burza w szklance wody

W ostatnich dniach polską branżę sadowniczą zelektryzowały dwie wiadomości na temat eksportu jabłek z Ukrainy. Pierwsza dotyczy niemal 2,5 – krotnego wzrostu całkowitego wolumenu eksportowego w sezonie 2020/21 w porównaniu z sezonem 2019/20. Druga – potrojenia eksportu na Białoruś w grudniu 2021 w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Źródłem obu tych wiadomości jest ukraiński portal East-Fruit. Ktoś te treści niezbyt zgrabnie tłumaczy z rosyjskiego (najprawdopodobniej przy pomocy Tłumacza Google), a potem już tylko powiela się je bez zmieniania nawet jednego przecinka.

Jeżeli jednak przyjrzeć się szczegółowym danym, można łatwo dojść do wniosku, że zainteresowanie, którymi obdarza się obie te informacje jest niewspółmierne z ich rangą. Nie wiadomo, czy o tak emocjonalnym podejściu decydują wyłącznie jakieś resentymenty polskich sadowników względem ich pracowników zza wschodniej granicy, czy też przyczyną jest, że to sami Polacy uczyli Ukraińców sadownictwa. Można jednak przypuszczać, że gdyby chodziło o wzrost eksportu ze Szwajcarii, Słowacji czy nawet Mołdawii, ładunek emocjonalny byłby mniejszy.

Warto oceniać te dane zdroworozsądkowo. Portal East-Fruit w osobie Andrzeja Yarmaka nie po raz pierwszy wyolbrzymia sukcesy ukraińskiej produkcji i robi z igły widły, umiejętnie prowadząc w ten sposób marketing dla tamtejszych eksporterów oraz próbując wykreować swój kraj na liczącego się gracza na światowym rynku jabłek. Pomaga w tym stwierdzenie, że eksport ukraińskich jabłek bije rekordy i wzrósł 2,4 raza rdr. Mało kto zadaje sobie jednak trud, aby sprawdzić, ile tych jabłek rzeczywiście wyeksportowano. Wtedy okazuje się, że w 2021 roku Ukraińcy sprzedali za granicę 22 tys. t świeżych jabłek. Wciąż są to nieznaczne ilości, biorąc pod uwagę, że ukraińskie sadownictwo rozwija się już ileś lat. W tym samym okresie Polacy wyeksportowali 732 tys. t, czyli ponad 33 razy więcej. Ukraińskie 22 tys. t wysłane do 35 krajów świata to wielkość, którą my sprzedajemy rocznie w Czechach. Z punktu wielkości polskiej produkcji jest to wielkość pomijalna, a polskie sadownictwo ma – zdaje się – ważniejsze problemy, z którymi musi się uporać.

Próbuje się więc wywrzeć na potencjalnych partnerach lub konkurentach wrażenie, że eksport ukraiński będzie rósł liniowo, a może nawet wykładniczo. Tymczasem, jeżeli spojrzeć na informacje z lat ubiegłych, to eksport jabłek z Ukrainy jest wahliwy – przez pewien czas rośnie, potem spada. Rzecz jasna nie możemy ignorować, że w kraju obok nas rozwija się produkcja sadownicza, a Ukraińcy, po wykarczowaniu poradzieckiej Renety Simirienki, umiejętnie naśladują podpatrzone u nas technologie. Nie można też zbyć milczeniem faktu, że na imprezach poświęconych promocji owoców na całym świecie pojawiają się ukraińskie firmy, a nie ma tam Polaków lub ich reprezentacja jest zbyt niska w stosunku do wielkości naszego sektora. Trzeba również zwrócić uwagę, że Ukraińcom dobrze idzie nawiązywanie relacji z dalekimi rynkami. Nawet jeżeli w ubiegłym roku wysyłali tam niewielkie ilości owoców, to możemy przypuszczać, że jest to „noga wsadzona w drzwi” – będą starali się tę sprzedaż zwiększać. Powinien to być dla nas jasny sygnał, że na światowym rynku jabłka robi się coraz ciaśniej. Jeżeli nie sprostamy jego wymaganiom ani nie zadbamy o własny interes, to nikt nie będzie się o nasze jabłka prosił. Szybko wypadniemy z gry. Skończyły się czasy, kiedy Polak miał monopol na wiedzę o produkcji jabłek. Inni mogą robić to nawet lepiej, a przynajmniej nie gorzej od nas. I jeśli coś rzeczywiście powinno zwracać naszą uwagę, to fakt, że biorcą aż 23% ukraińskiego eksportu jest Unia Europejska…

Wracając do głównego wątku - artykuły o tej samej treści pojawiają się na East-Fruice rok w rok. Ponieważ w ubiegłym sezonie eksport ukraińskich jabłek był mniejszy, informację tę pominięto, ale wcześniej skupiono się na promowaniu Ukrainy jako borówkowego potentata. Informowaliśmy o tym w końcówce 2020 roku.

Czytaj więcej: Ukraina wielkim graczem na rynku borówki, czyli wschodnia propaganda sukcesu

Co się natomiast tyczy Białorusi – ocena tego tekstu jest trudniejsza, ponieważ szczegółowych danych w ogóle się w nim nie podaje. Trudno je również znaleźć w Internecie. Przedstawiono jedynie informację, że eksport jabłek z Ukrainy na Białoruś w grudniu 2021 wzrósł trzykrotnie w porównaniu z grudniem 2020 oraz wzrósł dwukrotnie w porównaniu z listopadem 2021. Jeżeli jednak wyjściowo ten eksport był niewielki, to i skala tego zjawiska nie jest istotna. A na to wskazywałby fakt, że nie zaprezentowano „surowych” danych. Jest wątpliwe, aby ten ukraiński eksport na Białoruś miał dużą skalę, o czym świadczą napływające z Białorusi informacje o kryzysie z zaopatrzeniem sklepów w jabłka w niecałe trzy miesiące po wprowadzeniu embarga na polskie jabłka. 

Związane z tematem

Eksport jabłek z Polski w 2021 roku - zmiana na lepsze czy na gorsze?

Komentarze

Brak komentarzy

Napisz nowy komentarz