Portal sadownika

Pszczelarze martwią się o przezimowanie pszczół

19-01-2021 Portal-Sadownik.pl

Pszczelarze martwią się o przezimowanie pszczół

Trudno o ściślej związany z sadownictwem kierunek produkcji rolnej niż pszczelarstwo. Bez owadów zapylających nie byłoby możliwe pozyskanie plonu owoców, dlatego od kondycji rodzin pszczelich zależą zbiory w każdym z sezonów. Kwitnienie sadów i plantacji owocowych przypada na okres pierwszych pożytków, więc plony zależą bezpośrednio od tego, jak owady zniosły zimę.

Niestety mamy w Polsce do czynienia ze spadkiem populacji owadów zapylających, do czego przyczyniają się dziesiątkujące pasieki choroby (np. warroza, zgnilec amerykański), a także działalność człowieka (likwidacja terenów z roślinnością kwitnącą, niewłaściwe stosowanie oprysków).

Na populację pszczół w sezonie wegetacyjnym mają wpływ temperatury jesienią oraz w okresie zimowli. Pszczelarze mówią, że zima staje się z roku na rok coraz bardziej nieprzewidywalna i trudno im dostosować działania do rozwoju pszczół. Przy tym znacznie groźniejsze są dla owadów wahania temperatury i niepewna pogoda niż zwykła, mroźna i śnieżna zima.

Ponieważ temperatury powietrza we wrześniu i październiku są wysokie, zamiast standardowo wykonywanego ocieplania uli, należy je wietrzyć, aby nie dopuścić do przegrzania i nadmiernej wilgotności. Przedłużające się lato oraz ciepła jesień powodują, że matki czerwią się w okresie września i października, a robotnice odchowują czerw (w niesprzyjających warunkach pożarłyby jaja). Skutkuje to zużyciem pokarmu, który pszczelarz dostarcza do ula z początkiem września, dlatego bardzo ważne jest, aby sprawdzić stan zapasu pod koniec września. Bez odpowiednich zapasów, pszczoły nie mają szans na przetrwanie zimy. Zdaniem pszczelarzy, właśnie przedwczesne zużycie pokarmu i prowadzenie pasieki według utartego schematu, że pszczoły dokarmia się tylko w pierwszej połowie września może być przyczyną znacznych strat w małych pasiekach przydomowych w skali kraju. Brak pokarmu jest dużo poważniejszym zagrożeniem niż srogie mrozy, ponieważ pszczoły wypracowały mechanizmy, dzięki którym utrzymują odpowiednią temperaturę w ulu. Z drugiej strony – przekarmienie ula również utrudnia warunki zimowli.

Pszczoły zimują w formie kłębu, w centrum którego ukryta jest matka. Temperatura na obrzeżach kłębu jest niższa niż w środku, dlatego też owady pulsują – stale zmieniają swoje położenie. Taka strategia umożliwia im przetrwanie nawet surowej zimy, przy czym istotna jest kondycja pszczół, z którą wchodzą w okres zimowli. Jeżeli owady tworzące kłąb są słabe, mają mniejsze szanse na przetrwanie zimy. Niestety późne pokolenie pszczół jest wrażliwsze na zimowe mrozy niż to, które powstaje w okresie lipca - sierpnia. Silne mrozy mogą spowodować nadmierny osyp pszczół i utrudnić odbudowę populacji po okresie zimowli.

Czynnikiem, który pogarsza przezimowanie pszczół jest ciepły grudzień. Dodatnie temperatury w tym miesiącu, które w grudniu 2020 były normą, sprawiają, że kłąb zimowy pszczół się rozluźnia, a owady są aktywne i zużywają więcej pokarmu. W wielu regionach kraju ciepła była również pierwsza dekada stycznia. Zwiększa to podatność owadów na negatywne działanie niskich temperatur w okresie późniejszym, gdyż nagłe spadki temperatury są dla nich szokiem. Rozluźnienie kłębów zimowych może być przyczyną większych strat w pasiekach w tym roku.

Ponadto prawidłowemu przezimowaniu nie sprzyjają dobowe wahania temperatury zimą. W okresach ociepleń pszczoły rozluźniają kłąb i decydują się na oblot, po czym wymarzają, kiedy temperatura się obniża zanim zdążą wrócić do ula.

Przed nami jeszcze parę tygodni zimy, które mogą mieć wpływ na ostateczny stan pszczół po zimowli. Jakie będą straty w ulach? – dowiemy się na przedwiośniu.

Komentarze

Brak komentarzy

Napisz nowy komentarz